Ślub i jego budżet
Chyba dla wszystkich par narzeczeńskich ślub ma być przede wszystkim dniem spełniającego się marzenia. Zakochani nie mogą się tej chwili doczekać i z zamkniętymi oczami wyobrażają sobie, jak, wyznając sobie miłość, wypowiadają słowa przysięgi małżeńskiej.
I że wszystko będzie pięknie, i że będzie dużo gości, i że w górę polecą balony, no i w ogóle będzie cudownie. I szczerze przyznam, że chciałbym, aby tylko takie myśli gościły w głowach przyszłych nowożeńców. Niestety, zupełnie inaczej na to wszystko patrzą zazwyczaj ich rodzice.
Jestem daleki do twierdzenia, że się nie cieszą, że widzą tylko problemy. Przeciwnie, wierzę, że podzielają radość swoich dzieci. Jednak bez względu na szczęścia, które zagościło w ich sercach, prędzej czy później zadadzą sobie to bezlitosne pytanie: "Kto za co płaci?"
Istnieje w polskiej tradycji coś, co możemy nazwać podziałem zobowiązań pomiędzy narzeczonych i ich rodziny. Przypomnę te podstawowe wydatki.
Rodzina panny młodej płaci za:
- zaproszenia i zawiadomienia,
- suknię ślubną i dodatki do niej,
- fotografa i wideofilmowanie,
- uroczystość kościelną i przyjęcie weselne (bez alkoholu i innych napojów),
- noclegi dla swoich gości,
- wyprawę.
Rodzina pana młodego płaci za:
- opłaty urzędowe w USC (w tym koszty ślubu cywilnego, jeśli taki ma miejsce)
- garnitur i dodatki do niego,
- alkohol i napoje na wesele,
- obrączki,
- bukiet ślubny,
- pojazd ślubny,
- oprawę muzyczną wesela,
- podróż poślubną.
Jak widać, w tym podziale są wymienione tylko podstawowe koszty. Pozostałe, jak wieczór panieński i kawalerski, wizyty u kosmetyczki, w klubie fitness, w solarium itp. nie wchodzą do wspólnego budżetu.
Dobrym pomysłem jest ustalenie wspólnego budżetu, na który obie rodziny składają się po równo i z niego dokonują wszystkich niezbędnych opłat. To bardzo wygodna i bezpieczna forma rozliczania. Dzięki temu można uniknąć wzajemnych pretensji typu: "załatwiłem limuzynę z eskortą, a na obiad były tylko schabowe".
Problemem może jednak być ustalenie wspólnego budżetu, gdy pobierają się osoby z rodzin o różnym statusie finansowym. Trudno wymagać, aby rodzice bogatsi urządzili skromniejsze wesele, tylko dlatego, że drugiej strony na to nie stać. W końcu to ich syn się żeni lub wydają za mąż swoją ukochaną córkę i nic dziwnego, że chcą, by wszystko było jak z bajki. A z drugiej strony nie można oczekiwać, że mniej zamożna rodzina wpakuje się w kłopoty finansowe z okazji ślubu, bo trudno im wtedy będzie cieszyć się tym wydarzeniem.
Konieczny będzie kompromis. Czyli tak, jak w małżeństwie, bo małżeństwo składa się z samych kompromisów.
Życzę Wam, abyście mieli taki ślub i wesele, o jakim marzycie. I żeby nie zabrakło na nic pieniędzy.(tk).
