Pierwszy taniec na weselu
"Poloneza czas zacząć. - Podkomorzy rusza
I z lekka zarzuciwszy wyloty kontusza,
I wąsa podkręcając, podał rękę Zosi
I skłoniwszy się grzecznie, w pierwszą parę prosi.
Za Podkomorzym szereg w pary się gromadzi,
Dano hasło, zaczęto taniec - on prowadzi."
Tak Adam Mickiewicz opisuje rozpoczęcie pierwszego weselnego tańca w swoim "Panu Tadeuszu". I rzeczywiście, tak kiedyś było. Tańce weselne zaczynały się od poloneza. I wcale nie prowadzili go nowożeńcy. Najczęściej w pierwszej parze szła panna młoda z ojcem, który w tańcu przekazywał córkę jej mężowi.
Dziś, choć na weselach nie tańczy się już poloneza, tradycja pierwszego tańca ciągle jest kultywowana. Co prawda, jak to z tradycją bywa, uległa pewnym współczesnym trendom, jednak sama zasada nie zmieniła się od lat.
Zazwyczaj orkiestra zaprasza na parkiet po ostatnim głównym daniu lub po deserze. Oczywiście zaproszenie to dotyczy tylko państwa młodych, gdyż to na nich spoczywa obowiązek rozpoczęcia tańców. Dobrze jest, gdy młodzi jeszcze przed weselem ustalą z orkiestrą rodzaj tańca, którym chcą oczarować gości. Czy to będzie klasyczny walc angielski, czy po prostu coś współczesnego, nie ma to aż takiego znaczenia. Jednak odradzamy rozpoczynanie wesela rock'n'rollem.
Jeśli młodzi nie czują się zbyt pewnie na parkiecie, nie zaszkodzi wziąć kilku lekcji tańca. Jeśli nie wystarczy to do stworzenia jakiegoś popisowego układu, wystarczy, by uniknąć żenującego widowiska polegającego na wzajemnym deptaniu się po palcach.
Rodzi się również pytanie, jak długo powinien taki taniec trwać. Jeśli młodzi uwielbiają tańczyć, nie stanowi to dla nich problemu. Mogą, patrząc sobie w oczy, tańczyć do rana, nie zwracając uwagi na otoczenie. Niestety, muszą pamiętać, że przy stołach siedzą goście, których aż pięty swędzą. Tak bardzo pragną znaleźć się na parkiecie. Jeśli jednak młodzi należą do grupy tańczących najchętniej przy stole i na siedząco, to muszą się liczyć z co najmniej kilkuminutową katorgą na oczach wszystkich gości.
Po zakończeniu pierwszego tańca młodzi powinni zatańczyć z rodzicami, tzn. pan młody prosi najpierw do tańca swoją teściową, a potem matkę, a panna młoda najpierw ojca, a potem teścia.
Dopiero po tych trzech tańcach na parkiet powinni wkroczyć pozostali goście. Dość często zdarza się jednak, że goście do wspólnej zabawy przyłączają się już po pierwszym tańcu. Czy to duży nietakt? Cóż, czasy się zmieniają. Dziś większość osób do tzw. protokołu podchodzi raczej z dużym dystansem. Przecież na weselu najważniejsza jest dobra zabawa.(T.z.)
