Wesele na Kujawach
Jestem przekonany, że każda osoba, która choć raz brała udział w tzw. prawdziwym wiejskim weselu z tradycyjnymi elementami ludowymi, wspomina je jako jedno z najbardziej udanych.
Niewiele osób zna dziś tradycyjne obrzędy naszego regionu, dlatego też postanowiłem przybliżyć Wam ten temat. Odwołując się do książki Ryszarda Kukiera pt.: „Ludowe obrzędy i zwyczaje weselne na Kujawach”.
Uczta w karczmie.
Natychmiast po zakończeniu ceremonii zaślubin w kościele, orszak weselny z parą młodą na czele wyruszał na krótką ucztę do karczmy. Nie był to dom weselny i nie tam odbywało się wesele, a zajechanie do karczmy miało raczej na celu rozgrzanie gości przed zabawą.
„Właściwą ucztę w karczmie rozpoczynał stawiany przez pana młodego litr gorzałki. Następne poczęstunki gorzałką w karczmie odbywały się dawniej z reguły na koszt co zamożniejszych gości weselnych bądź na kosz samego konkurenta. Z kolei pan młody w imieniu własnym i oblubienicy rozpoczynał częstowanie tzw. harakiem, czyli likierem „na słodki żywot” pary młodej, i na tym kończono ucztowanie w karczmie, po czym następowały tańce młodych. W tym czasie karczmarz szynkował piwo, zaś starsza druhna roznosiła ciastka, przywiezione z domu weselnego. Karczmarz, w zależności od umowy, wystawiał także zakąski na zimno, ale przede wszystkim szynkował piwo. Część gości po obrzędzie ślubu powracała bezpośrednio do domu weselnego, np. rodzice oblubieńców, szwachy (matki chrzestne – przyp. aut.), starsze osoby oraz ci, którzy byli zaangażowani przy obsłudze stołu weselnego, bowiem przygotowywano się w domu weselnym do (wystawnego z reguły) obiadu dla gości powracających z karczmy.”
Jak widać z powyższego fragmentu, Kujawiacy musieli mieć raczej mocne głowy. Jeszcze wesele się nie zaczęło, a alkohol już przelewał się obficie. Nie było to jednak picie dla picia. Wyraźnie pobudzało to wszystkich do szalonej zabawy.
„Nie krępowano się w repertuarze wykonywanych kujawiaków, zwłaszcza zaś niezbyt ładnie brzmiących owczaryszków, których nie poważanoby się wykonywać w domu weselnym. Celowały w tym tzw. pasterskie, pastusze owczaryszki o sprośnych niejednokrotnie tekstach. Swobodna atmosfera panująca w karczmie sprzyjała tańcom i śpiewom, do których przyłączali się także mieszkańcy wsi, nie będący gośćmi weselnymi.”
Żeby oddać klimat ówczesnych przyśpiewek, zacytuję jedną z nich:
„ Przyjrzyj się dziewulo,
W czem ci będzie ładniej,
Czy we wianeczku,
Czy też w czepeczku,
Czy z Jasinkiem na łóżeczku.”
Powrót orszaku do domu weselnego.
„Powóz pary młodej w otoczeniu kapeli otwierał orszak w drodze powrotnej do domu weselnego. Orszak weselny uformowany był więc w odwrotnej kolejności niż w drodze do kościoła. Nie przestrzegano jednakże konsekwentnie tego nakazu wobec nieustannego ścigania się powozami, Podochoceni małym wesołem w karczmie goście byli w odpowiednim nastroju. W większości przypadków wyścigi powozów kończyły się wywróceniem wozu, porwaniem uprzęży końskiej, a nierzadko i poważniejszymi obrażeniami gości i koni. Oszczędzano jedynie parę młodą, która z reguły rezygnowała z karkołomnych wyścigów.”
„Znaczne przeszkody w porządku orszaku weselnego czyniła także gawiedź wiejska; zdarzało się np., iż przed wjazdem orszaku do wsi przeciągano w poprzek drogi linkę lub zwalano drzewo przydrożne, powodując tym zamieszanie i zatrzymywanie się orszaku, a następnie konieczność złożenia okupu. W imieniu oblubieńca występował wówczas drużba z gorzałką, dokonując przy drodze poczęstunku zgromadzonych.”
W końcu orszak docierał do domu weselnego, ale samo wejście do środka nie było takie proste. Zaczynało się od tego, że „ goście oczekujący w domu weselnym wybiegali na drogę i zatrzymywali orszak weselny przed wjazdem od zagrody. Następowało osobliwe powitanie pary młodej i powracających gości weselnych, przy czym najważniejszą rolę odgrywali tu gospodarze wesela, czyli rodzice pani młodej. W takich sytuacjach zamykano z reguły wrota zagrody, celem „odprawienia” należnego przetargu, między dwiema stronami: gospodarzami wesela i powracającymi z obrzędu ślubu kościelnego”, w czasie którego domagano się wpuszczenia do domu weselnego. W niektórych powiatach „w zagrodzie wychodziła naprzeciw młodym kucharka z matką panny młodej i podawała na białej serwecie chleb i sól”.
Uczta weselna.
”Niezwłocznie po odbyciu ceremoniału powitalnego pary młodej i powracających od obrzędu ślubu gości starszy drużba sadowił parę młodą i co zacniejszych gości za stołami, po czym rozpoczynano biesiadę przy tzw. małym obiedzie.
Nie bez znaczenia była także kolejność rozmieszczenia gości. Jedynie para młoda zajmowała z reguły przygotowane dla niej uprzednio miejsce, a w jej sąsiedztwie sadowiły się szwachy, rodzice pary młodej i po jednej parze młodych z orszaku weselnego. W następnej kolejności sadowiono starszych, a na końcu młodzież z orszaku weselnego i młodzież nie związaną żadnym ceremoniałem zwyczajowym.”
Starsi goście zasiadali do stołu, natomiast młodzież oddawała się tańcom, których inicjatorem był z reguły starszy drużba. Do jego obowiązków należało również intonowanie stosownych pieśni i przyśpiewek oraz wygłaszanie oracji.
„Wprowadzeniem do uczty były takie potrawy, jak rosół z gotowanej wołowiny i ptactwa, czernina z kaczek z kluskami i suszonymi śliwkami, kapusta ze skopowiną, gotowane mięso wołowe, cielęce lub skopowina; do mięsa podawano podsuszane na słońcu kluski, kapustę, groch na gęsto z tłuszczem, krupy gryczane i jaglane. Do gorzałki podawano mięso oraz zakąski, także ryby na kwaśno lub smażone w smalcu, przyjadano smakowitym chlebem i pszennym plackiem.” Oczywiście zależnie od powiatu menu małego obiadu nieco się zmieniało.
Gdy kończył się obiad, goście domagali się tańców. Starszy drużba w krótkich, żartobliwych oracjach przypominał kapeli o obowiązkach, po czym rozpoczynał się kujawski repertuar taneczny. Usuwano stoły pod ściany, a dla starszych gości ustawiano ławy dookoła.
„W trakcie tańców druhny roznosiły ciastka i gotowe zakąski, zaś starsza kucharka po uważaniu dla spragnionych napitków, wydawała z komory gorzałkę i co smakowitsze kąski pieczeni, zaś starszy drużba szynkował piwo.”
„Przed północą wkraczali do domu weselnego przebierańcy spośród młodzieży dorosłej, najczęściej dziad i baba, golibroda i inne ucieszne postaci, odgrywając przed parą młodą swoiste sceny rodzajowe.”
Oczepiny.
Na większości obszaru Kujaw oczepiny zaczynały się od wniesienia ozdobionej, zielonej gałęzi drzewa liściastego lub sosny, która nazywana była jabłoneczką. Uciszano wtedy zgromadzonych i kapelę, a młodą panią sadowiono na środku izby biesiadnej, obok niej ustawiając jabłoneczkę. Obydwie szwachy zdejmowały z jej głowy wianek i nakładały kopkę, czyli biały tiulowy czepiec.
W zależności od powiatu, w czasie oczepin lub tuż przed nimi nakrywano stoły do dużego obiadu i sadowiono za nimi gości, tak by zaraz po zakończeniu obrzędu móc kontynuować ucztę. Starsi biesiadowali, a młodsi tańczyli.
Pokładziny nowożeńców.
Po oczepinach szwachy przygotowywały posłanie dla nowożeńców w oddzielnej izbie lub na strychu, po czym wobec gości zapowiadały pokładziny młodej pary. Wtedy gromadnie odprowadzano młodych do posłania „dla skosztowania małżeńskiego stanu”, jak mawiano. Jednak po jakimś czasie nowożeńcy wracali ubrani już w zwykłe ubiory świąteczne i bawili się z gośćmi do końca.
Zakończenie uczty weselnej.
„Uroczyste zakończenie tzw. Na dzień dobry (odbywało się) przy akompaniamencie kapeli i zbiorowym wykonywaniu pieśni nabożnej Kiedy ranne wstają zorze, po czym goście rozchodzili się do swych domostw.” Jeżeli była to niedziela, udawano się gromadnie do kościoła. Oczywiście nie kończono na tym zabawy. W końcu nie co dzień odbywały się wesela. Wieczorem ponownie zbierano się w domu weselnym celem dalszego ucztowania, na tzw. potarczynach, czyli poprawinach. Nie była to już tak huczna zabawa, ale można było wypić trochę słodkiej gorzałki i zjeść ciasta. (tt)
