A może zdjęcia w plenerze?

Każdy z nas niejednokrotnie oglądał studyjne zdjęcia ślubne swoich rodziców. Czarno-białe, z czasem zastąpione przez mało kolorowe, orwowskie odbitki, często dzisiaj wywołują uśmiech. Zabawne wydają się nam stroje ślubne, makijaż, fryzury. Tak samo, jak sztuczne uśmiechy i wydumane pozy na jednolitym tle.

Od tamtego czasu minęło wiele lat i teraz nam przyjdzie pozować do zdjęć ślubnych. Będą to fotografie najważniejsze w życiu. Nie da się ich powtórzyć czy poprawić. Będzie je oglądała nasza rodzina, wielu znajomych, a później dzieci, wnuki... Co zrobić, żeby zdjęcia plenerowe były niezwykłe? Jakiego wybrać fotografa, żebyśmy byli zadowoleni?

Najpierw poszukajmy wśród znajomych. Popytajmy rodzinę czy współpracowników, czy nie słyszeli o dobrym fotografie. Świetne zdjęcia zazwyczaj zostają w pamięci. Jeżeli wypytywanie znajomych nie przyniosło skutku, szukamy dalej np. w czasopismach lub Internecie.

Jeżeli już znaleźliśmy fachowca, któremu możemy zaufać, przy podpisywaniu umowy trzeba z nim przedyskutować wiele istotnych kwestii. Każda z poniższych jest bardzo ważna, dlatego zawczasu ustalcie, co i jak.

Gdzie robimy zdjęcia - w studio, czy w plenerze? Osobiście jestem zwolennikiem zdjęć poza czterema ścianami atelier. Zamknięte pomieszczenie bardzo ogranicza i nie daje tylu możliwości, co "żywa" przestrzeń. W prawdziwym plenerze możemy fotografować wszędzie tam (no może prawie wszędzie ;)), gdzie nas zaprowadzi wyobraźnia. Zastanówmy się, co będzie fajnie wyglądało w czasie naszego ślubu. Np. jeżeli będzie to kwiecień - maj, to na polach kwitnie rzepak. W połączeniu z błękitnym niebem daje rewelacyjny efekt. Jeżeli będzie to ciepłe lato, możemy zrobić zwariowaną sesję w strojach ślubnych w wodzie. Jeżeli jesień, to wykorzystajmy żółte liście. A zimą sesja na sankach czy nartach. Możemy również zrezygnować z natury i poszukać oryginalnych miejsc, interesujących bez względu na porę roku. Dach kamienicy z kominiarzem w tle, para młoda wychylająca się przez szyberdach jadącego auta czy opuszczona hala starej fabryki. Oprócz tego możecie również wykonać całą sesję w jednej konwencji. Powiedzmy - czas prohibicji w Ameryce, gangsterskie kapelusze, cygara, broń, ruletka. Pomysłów jest mnóstwo i nie należy się tu sugerować tylko zdjęciami koleżanek. Niech Wasz plener będzie inny. Niech wyraża Waszą osobowość.

Jeżeli zależy Wam na dobrych zdjęciach, poświęćcie na nie trochę czasu. Jeżeli zadowolicie się dosłownie paroma ujęciami, możecie je zrobić w dniu ślubu. Jednak w wypadku prawdziwej sesji zdjęciowej warto ją wykonać w innym dniu. Jednak nie polecam dnia poweselnego. Po całonocnej zabawie worki pod oczami są raczej pewne. A i fotograf po kilkunastogodzinnej pracy może nie mieć takiego polotu, jak zwykle. Dlatego plener kilka dni po ślubie jest optymalny. Macie wtedy dużo czasu. Wy jesteście już spokojni i zrelaksowani. Nie ma obawy o suknię, która może przez przypadek trochę się zabrudzić. Możecie pojechać w 2- 3 miejsca. Możecie wykonać sesję przy zachodzie słońca czy wskoczyć do wody. Albo też poczekać na dobrą pogodę. Ostatnie lato pokazało, że deszcz może padać nawet tydzień, od soboty do soboty.

Ponieważ te zdjęcia przejdą do Waszej rodzinnej historii, to muszą emanować miłością. Czas serduszek, kolumienek, zakładania podwiązki żonie przez męża i cielęcego, wspólnego patrzenia się w jeden punkt, na szczęście odszedł do lamusa. Dobra fotografia ślubna ma pokazywać uczucia: przywiązanie, serdeczność, zaufanie, wiarę, wierność... To wszystko jest w oczach, w mimice twarzy, w gestach i w mowie Waszego ciała. Wy się przecież kochacie. Dobry fotograf jest w stanie pokazać to wszystko.

Niech Wasze zdjęcia będą radosne, trochę nostalgiczne, nastrojowe, pełne ciepła, energii. I, co najważniejsze, macie być na nich Wy, a nie Ona i On.

 

Piotr Ulanowski
www.ulanowski.pl