Sesja plenerowa.

    - Cześć Piotr, tu Karolina - słyszę głos znajomej w słuchawce - biorę ślub i chciałabym, żebyś zrobił nam sesje plenerową. Ale wiesz, coś fajnego, z polotem i pomysłem. Żadnego klękania i poprawiania podwiązki. I z dala od Myślęcinka. Tam wszyscy robią. Marzy mi się nietypowe miejsce. Coś, co będziemy mogli pokazać znajomym bez zażenowania. A ponieważ ma to być nasza najpiękniejsza pamiątka, to plener zróbmy bez pośpiechu. Spodziewam się, że taka sesja zajmie nam ze cztery godziny, a w dniu ślubu nie mamy tyle czasu. Poza tym będę zbyt zestresowana czy wszystko dobrze wypadnie, więc umówmy się na sesję kilka dni po. My już odpoczniemy, zrelaksujemy się. I nie będę się bała o to, że suknia się pobrudzi.
Ufff... - pomyślałem - Myślę zupełnie jak ona. Zapowiada się ciekawy plener.

    Był sierpień. Umówiliśmy się na godz. 17, czyli najlepsza pora na zdjęcia dopiero przed nami. Słońce niedługo powoli zacznie zachodzić. Światło stanie się miękkie i ciepłe. Do tego nie będzie już gorąco, więc para młoda nie będzie się pocić.
    Z Karoliną i Piotrem spotkaliśmy się na trasie wylotowej z miasta. Od razu zauważyłem, że panna młoda ma inną fryzurę i makijaż niż w dniu ślubu - rozpuszczone włosy zamiast misternie wykonanego koka oraz odważny make-up w moim ulubionym fioletowym kolorze.
    - I bardzo dobrze postąpiła twoja klientka - słyszę od szefowej jednej z bydgoskich pracowni fryzjerskich - Na ślub Panny Młode często odsłaniają szyję. Jednak sesja plenerowa rządzi się swoimi prawami. Tam im naturalniejsza fryzura, tym lepiej. Do tego rozpuszczone włosy stanowią dodatkowy rekwizyt. Można się nimi bawić, np. zasłonić część twarzy. A kiedy wieje wiatr, to wprowadzają do zdjęcia więcej ekspresji.
    - Zgadzam się z twoją panną młodą - mówi wizażystka - Wspaniałym rozwiązaniem jest odłożenie sesji plenerowej w czasie. Istnieje wtedy możliwość przygotowania profesjonalnego makijażu fotograficznego zarówno dla panny młodej jak i pana młodego. Makijaż taki jest bardzo trwały, odporny na warunki atmosferyczne i szalone pomysły fotografa, dzięki którym będą mieli wyjątkowe i niepowtarzalne zdjęcia. Wykonując make-up plenerowy możemy pozwolić sobie również na większą swobodę i odrobinę szaleństwa, pobawić się kolorami, ciekawie zrobionymi rzęsami, których doklejanie w całości w dzień ślubu jest zbyt teatralne i męczące dla oka na tak długi czas. Poza tym do sesji makijaż musi być mocniejszy niż ślubny. Inaczej będzie mało widoczny.

    Podczas przygotowań do zdjęć warto przeprowadzić mały wywiad - jakie są pasje państwa młodych, ulubione miejsca, gdzie i jak się poznali. Jeżeli lubią adrenalinę i sporty ekstremalne - motory, quady. Jeśli są fanami historii - ruiny zamku. Jeżeli poznali się na przystanku - kilka zdjęć w autobusie. Może stary i klimatyczny Jelcz “ogórek”?
    Są dwa typy plenerów. Pierwszy to sesja reżyserowana, rozpisana na kartce, z niemal narysowanymi pozami (nie cierpię tego słowa!). Drugi to ramowy szkic - miasto, światła ulicy, zieleń, woda, niebo itd. Osobiście wolę fotografować bez konkretnego planu. Mieć oczy szeroko otwarte i obserwować otoczenie. Pozwala to uniknąć rutyny. Ona zabija nawet najlepsze pomysły i wizje. Na czym polega udana sesja? To proste. Po pierwsze na dobrej zabawie. Jeżeli para i fotograf mają dobre humory, to już osiągnęli połowę sukcesu. Po drugie państwo młodzi muszą zaufać fotografowi. To on ma w głowie pewien obraz, który teraz musi tylko urzeczywistnić. Położyć się na ulicy? Zdjąć buty? Całować się w tłumie ludzi? Tak! Bo ufam swojemu fotografowi. I chociaż to, co mam zrobić, może wydawać się dziwne, to jednak jestem w dobrych rękach. No i po trzecie podczas sesji mogą być tylko 3 osoby – młoda para i fotograf, ewentualnie jeszcze asystent fotografa. Każda dodatkowa osoba rozprasza tę trójkę, miedzy którą podczas sesji zachodzi pewna chemia. Zadaniem fotografa jest stworzenie nastroju odpowiedniego do danego ujęcia. Rozluźnienie państwa młodych. Opowiedzenia i zainscenizowania swojej wizji. Osoby trzecie często nieświadomie, ale skutecznie, psują cały nastrój. Z doświadczenia kilka przykładów: świadkowie co chwila wołają “uśmiechnij się”. Kiedy ja mówię “spójrzcie się w lewo”, kamerzysta mówi “spójrzcie się w prawo”. Mama Pana Młodego stojąca z boku “tylko nie na trawę, bo się pobrudzą”.
    Wracając do Karoliny i Piotra. Plener był bardzo udany. Rozłożyste drzewo na środku pola, spienione fale rozbijające się o skały na brzegu jeziora, ognisko przy zachodzącym słońcu. Tak, wyszedł dobry materiał. Świat jest piękny, a modele dobrze przygotowani. I mam idealne światło. Trzeba się mocno postarać, żeby tego dobrze nie wykorzystać.

                                                                                                                      Piotr Ulanowski
                                                                                                                  www.ulanowski.pl

                                                                                       Konsultacje: Monika Gawrych – fryzjer

                                                                                                            Monika Madaj - makijaż