Bądź piękną "od środka".
Chyba każda z nas chciałaby być piękna i zdrowa. Do końca swych dni mieć nieskazitelną
cerę, miękkie, aksamitne włosy, figurę modelki,
jędrne ciało, rewelacyjną kondycję i jasny
umysł. Dlatego coraz częściej stajemy się stałymi klientkami salonów fryzjerskich,
kosmetycznych, klubów fitness czy gabinetów odnowy biologicznej. Chodzimy na basen,
jeździmy na rowerze, biegamy, czasem ćwiczymy w domu. Ponadto zaczynamy zwracać
uwagę na to, co jemy, stosując różnego typu diety.
Jednak nie każda z nas ma na to wszystko czas i pieniądze. Pojawia się pomysł, by sięgnąć
po cudowne panaceum, najlepiej w pastylce, po którym wszystkie problemy znikną. Takim
cudem ma być tabletka multiwitaminowa.
Producenci preparatów witaminowych prześcigają się w zapewnieniach o skuteczności
swego cudownego wynalazku. Jeden wzmacnia siły witalne, po innym jeździmy na rowerze
szybciej od tramwaju, bez względu na to, ile mamy lat, jeszcze inny poprawia sprawność
naszego umysłu. To wszystko brzmi cudownie. A jak jest naprawdę?
Problem większości tych cudownych (?) preparatów dostępnych na naszym rynku, polega
na tym, że są one oparte na witaminach syntetycznych, a zażywanie tych często daje tylko
efekt placebo, jeśli nie jest wręcz szkodliwe. Oczywiście takie stwierdzenie musi wzbudzić
oburzenie środowiska farmaceutycznego i części środowiska medycznego. Przyjrzyjmy się
jednak kilku faktom.
W 1994 r. w Finlandii zakończono badanie mające na celu sprawdzenie skuteczności
zapobiegania chorobom nowotworowym, oparte na alfa-tokoferolu beta-karotenu. 29 tys.
mężczyzn w wieku od 50 do 69 lat, będących nałogowymi palaczami tytoniu, czyli
należących do grupy wysokiego ryzyka, przez 5 do 8 lat otrzymywali albo syntetyczną
witaminę E, albo syntetyczny beta-karoten, albo połączenie tych związków lub też placebo.
Wynik? Wśród mężczyzn przyjmujących syntetyczny beta-karoten (sam lub w połączeniu z
witaminą E) stwierdzono o 18% więcej przypadków raka płuc i o 8% więcej przypadków
zgonów niż w grupie przyjmującej placebo. Natomiast u osób przyjmujących syntetyczną
witaminę E wzrosła zachorowalność na raka pęcherza moczowego oraz wylewy krwi do
mózgu. Badanie to przeprowadził Amerykański Instytut Badań nad Rakiem wraz z
Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego w Finlandii. W świecie naukowym znane jest
ono pod nazwą ATBK.
Dwa lata później zakończono inne badanie, określane jako CARET. Miało ono udowodnić
skuteczność karotenu i retinolu w zakresie zapobiegania nowotworowi płuc. Ze względów
etycznych zostało jednak przerwane dwa lata wcześniej niż pierwotnie zakładano. Nie otrzy-
mano żadnych dowodów korzystnego działania, zamiast tego odnotowano o 28% więcej
przypadków nowotworu płuc niż u osób przyjmujących placebo. Badanie przeprowadzono
na 18300 osobach (palaczach, byłych palaczach i ludziach zatrudnionych przy azbeście).
Mam świadomość, że nie wszystkie preparaty witaminowe zawierają beta-karoten czy
witaminę E. Przyjrzyjmy się więc jednej z najbardziej popularnych witamin, od zawsze
uważanej za bardzo wskazaną i na pewno nieszkodliwą, bo jej nadmiar jest podobno
wydalany. Chodzi oczywiście o witaminę C.
Uniwersytet Południowej Kalifornii przeprowadził badanie na 573 zdrowych kobietach i
mężczyznach w wieku średnim. Podawano im 500 mg syntetycznej witaminy C przez okres
od 12 do 18 miesięcy. W wyniku badania stwierdzono zwiększoną szybkość zwężania się
tętnic szyjnych (zmiany miażdżycowe w naczyniach).
Czy to oznacza, że powinniśmy zaprzestać zażywania witamin? Absolutnie NIE!!! W 2002
r. Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne opublikowało stwierdzenie: "Zalecamy, aby
dorośli przyjmowali codziennie jedną tabletkę multiwitaminy." Dzisiejsza dieta, jakkolwiek
byśmy jej nie komponowali, nie jest w stanie zapewnić wystarczającej ilości składników
odżywczych potrzebnych dla naszego organizmu, więc suplementacja jest konieczna. Trzeba
tylko wiedzieć, co zażywać i w jakich ilościach.
Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że naturalne jest najlepsze. Mamy już na naszym
rynku suplementy witaminowe produkowane w oparciu o naturalne składniki. Oczywiście
przedstawiciele tych firm również zachwalają swoje produkty jako najlepsze i absolutnie wy-
jątkowe. Tak samo, jak w ofercie firm farmaceutycznych, trudno laikowi się w tym
wszystkim znaleźć. Proponuję Wam zasięgnięcie informacji w źródłach niezależnych.
Jednym z nich jest na pewno amerykańskie laboratorium ConsumerLab, które za cel
obrało sobie wyselekcjonowanie spośród naturalnych produktów suplementacyjnych te,
które są najlepsze dla zdrowia. Przeprowadzają w tym celu niezależne testy, a ich wyniki
publikują na swojej stronie internetowej. Zajrzyjcie na nią (www.consumerlab.com).
Życzę zdrowej suplementacji.
D.T.
