Ona, on i magia w ich związku.

   „Czasem nie masz wpływu na sytuację, która się wydarzy, ale masz sto procent wpływu na to, jak na nią zareagujesz.” To mądre zdanie usłyszałem kilka lat temu i choć nie było wypowiedziane w

kontekście relacji między mężczyznami a kobietami, to doskonale te relacje opisuje. Bo czy nie jest prawdziwe?

   Każdy z nas, patrząc sobie w oczy podczas golenia czy makijażu, może szczerze podać wiele przykładów, w których powinien był zareagować inaczej wobec partnera lub partnerki. Rozmyślamy na ten temat i mimo że wiemy, co należałoby zrobić, duma i własne ego często nie pozwalają nam na właściwe działanie. Oczywiście samo rozmyślanie na ten temat i wyciąganie wniosków już jest krokiem w tę dobrą stronę. Obiecujemy sobie wtedy, że następnym razem postąpimy inaczej, zrobimy to, co należy i choć nie zawsze się udaje, to chyba właśnie na tym polega praca nad sobą i swoim związkiem. Czyż nie?
    W różnych sytuacjach każdy z partnerów reaguje inaczej. Oczywiście, i nie ma się co oszukiwać, zazwyczaj jesteśmy egoistami i chcemy osiągnąć przede wszystkim swój cel. Nie oznacza to jednak, że takie działanie, mimo że dość powszechne, jest właściwe.
    Sytuacji trudnych w żadnym związku nie brakuje. Mogą dotyczyć sprzątania mieszkania, gotowania obiadów, czasu spędzanego w pracy, wychowywania dzieci, relacji z rodzicami i teściami, wyjazdu na urlop, seksu czy wielu, wielu innych. Przed tymi problemami nie uciekniemy. Pojawią się prędzej czy później. Jednak to my i tylko my, mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy. To my decydujemy, czy dana sytuacja jest rzeczywiście tak krytyczna, jak się początkowo wydaje i czy w związku z tym nasza reakcja powinna być negatywna, czy pozytywna.
    Myślę, że najważniejszym elementem w rozwiązywaniu powstałych problemów jest uświadomienie sobie nadrzędnego celu, jaki powinien nam przewodzić w relacjach z partnerem. Moim zdaniem każdemu małżeństwu powinno przyświecać motto: „chcemy być razem aż do śmierci”. To samo motto jest przecież zawarte w przysiędze małżeńskiej: „ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę, aż do śmierci”. Te słowa uświadamiają nam, że nasz mąż, nasza żona nie może być naszym przeciwnikiem, czy, co gorsze, wrogiem, ale partnerem, przyjacielem. No bo kto rozsądny decydowałby się na spędzenie całego życia pod jednym dachem z wrogiem? To przecież bez sensu.
    Tak naprawdę problem nie polega na tym, że małżonkowie się między sobą różnią. Przecież zazwyczaj to właśnie te różnice były głównym powodem naszego zainteresowania tą drugą osobą. Ta jej, jego inność. To, że w sytuacjach dla niej krępujących on potrafił się znaleźć, wypowiedzieć odpowiednie słowa. To, że w chwilach jego roztargnienia ona potrafiła mu podpowiedzieć odpowiednie działanie. To, że w chwilach smutku oboje potrafili się pocieszyć, czasem nawet nie wypowiadając żadnego słowa. Krótko mówiąc, działała jakaś magia. Niestety, zdarza się, że z czasem o tej magii zapominamy. Zaczynamy ją zaniedbywać. A magia, aby trwała w małżeństwie, jest bardzo wymagająca. Nie wystarczy powiedzieć raz na tydzień „kocham cię”. To nie podtrzyma magii. Nie wystarczą kwiaty dwa razy w roku, czyli na urodziny i w dniu kobiet. Nie wystarczy romantyczny wieczór raz w miesiącu, bo akurat dzieci są u teściów. To wszystko nie wystarczy. Magię trzeba pielęgnować.
    Czy to nie jest dziwne, że gdy zdobywamy tę swoją ukochaną, tego swojego księcia, to zawsze wygląda to jak jakaś bajka. Mamy wtedy czas na randki, kino, spotkania u przyjaciół. Panowie są zawsze wykąpani i pachnący, panie w pięknych kreacjach i z atrakcyjnym makijażem. Nasze maniery są bez zarzutu a język kulturalny. Potrafimy tak przez kilka miesięcy, czasem przez kilka lat. A potem? A potem, gdy już on się nam oświadczy, gdy już ona się zgodzi i gdy już wreszcie będziemy razem, czyli spełni się to nasze wspólne marzenie!… to nagle pojawia się tak zwana codzienność. Uważajcie, bo wiele związków zabiło w ten sposób swoją magię. Nie było czasu na randki, brakło sił na romantyzm. Zamiast wspólnych rozmów, pięknych słów, pojawiły się komunikaty. Kiedyś mówiła mu: „Uwielbiam twoje silne ramiona.” Dziś docenia je słowami: „Wynieś śmieci.” Kiedyś mówił jej: „Lubię patrzeć w twoje piękne oczy. Mają kolor morskiej fali o wschodzie słońca.” Dziś stać go co najwyżej na: „Na co się gapisz?” Kiedyś mówił do niej: „Podoba mi się zapach twoich perfum.” Dziś ona rzuca krótko: „Idź się wykąpać.” Kiedyś mówiła: „Uwielbiam twoje dowcipy.” Dziś on na serio: „Czy wyprałaś już moją koszulę?”
    To wszystko nie tak powinno wyglądać! Dbajcie o magię waszego związku. Zapamiętajcie, jak spędzacie wspólnie czas dziś, w okresie narzeczeńskim, jak często chodzicie na randki, jak często mówicie do siebie „kocham”, jak przygotowujecie się na wasze spotkania, czy wreszcie, jak reagujecie na wpadki czy wady partnera. Zapamiętajcie to, bo w przeciwnym razie za kilka lat przyłapiecie się na tym, że coś, co dziś jest w waszych oczach maleńką i nie mającą żadnego znaczenia ryską na idealnym wizerunku waszego partnera czy partnerki, stanie się wielką, przysłaniającą ten wizerunek skazą.