Który miesiąc jest najlepszy?
Choć może nas to dziwić, dawniej najlepszym czasem na organizację wesela na wsi była jesień. A dlaczego? To proste. Ta pora roku gwarantowała obfitość weselnego stołu.
Dziś, w dobie zamrażarek i przemysłu spożywczego, zapełnić stół możemy w dowolnym miesiącu. Co prawda produkty współczesnego rolnictwa niezwykle rzadko przypominają jakością i smakiem te sprzed 50 lat, ale za to są dostępne w każdej chwili.
W Polsce od lat najwięcej ślubów odbywa się w okresie letnim. Przede wszystkim ze względu na największe prawdopodobieństwo ładnej pogody. Chociaż zdarza się, że pogoda bywa zbyt piękna i np. czerwcowe upały mogą być dla wielu cukierników nie lada wyzwaniem.
Pisząc o terminach ślubnych, nie sposób pominąć tematu maja. Od wielu lat pokutuje wśród Polaków przesąd o pechowych ślubach majowych. Jednak czy ktoś pamięta, jakie są jego korzenie? Otóż prawdopodobnie zrodził się, początkowo jako zwyczaj, w okresie powstania styczniowego, kiedy to wśród ówczesnej patriotycznej młodzieży wykształciła się idea, by maj poświęcić w hołdzie ojczyźnie i m.in. nie zawierać w tym miesiącu ślubów. Z pewnością taki argument dziwi większość dzisiejszych nowożeńców. Pamiętajmy jednak, że to były zupełnie inne czasy i inne poczucie patriotyzmu.
Z upływem lat patriotyczny majowy zwyczaj, stał się majowym przesądem. A dziś majowy przesąd staje się elementem wolnego rynku lub, jak ktoś woli, biznesu. Od kilku lat firmy z branży ślubno-weselnej obsługują inny ważny moment w życiu Polaków-katolików. Oczywiście myślę o przyjęciach pierwszokomunijnych. Jeszcze do niedawna były to skromne uroczystości organizowane w domach. Obecnie coraz częściej przypominają przyjęcia weselne. I mimo że nie trwają do białego rana, oprawa jest bliska ślubnej. Zaczyna się od rezerwacji sali w restauracji, której niekiedy trzeba dokonać już we wrześniu. Kupuje się również odpowiednie stroje, zamawia fotografa i wideofilmowanie, a nawet limuzynę. Nic więc dziwnego, że młode pary, które wbrew przesądom chciałyby zorganizować swoje wesele w maju, mają ogromny problem ze znalezieniem wolnej sali czy fotografa. Wtedy nie pozostaje im nic innego, jak ulec innemu przesądowi o szczęśliwym małżeństwie zawieranym w miesiącu, w którego nazwie występuje litera "r". I choć genezy tego przesądu nie udało mi się ustalić, to pomysł wydaje się ciekawy, zwłaszcza, że ta reguła obejmuje większość miesięcy w roku, razem ze świątecznym grudniem.
A co z pozostałymi miesiącami?
W styczniu, mimo karnawału, ślubów jest znacznie mniej, czego powodem mogą być zarówno nieprzewidywalna pogoda, jak i bożonarodzeniowe wydatki. Uważam za istotne, że od kilku lat w Polsce pierwsze miesiące roku, czyli styczeń i luty, to czas targów ślubnych, czyli idealny moment na planowanie, a nie organizowanie ślubu i wesela. Zapewne nie bez znaczenia jest fakt, że w tym okresie odbywają się też ferie zimowe. Trudno zmuszać gości do wyboru między naszym ślubem a wakacjami w Tatrach czy Alpach.
W kwietniu zazwyczaj mamy Wielkanoc. Dla wielu to świetna okazja by powiedzieć sobie sakramentalne tak. I przy okazji podwójny pretekst do spotkania w gronie rodzinnym, a i pogoda zazwyczaj całkiem przyzwoita.
Najmniej atrakcyjnym miesiącem na organizację ślubu i wesela wydaje się listopad. Zazwyczaj ponury, deszczowy, zimny i bez "r". Przyznam, że ogromnym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że z roku na roku właśnie w tym miesiącu znacznie wzrasta liczba zawieranych związków. Najwyraźniej zakochanym nie przeszkadza aura. Liczy się tylko miłość, a na nią jest zawsze czas, bez względu na porę roku czy miesiąc. (tt)
